Polecamy
Godne uwagiCzym są domy przysłupowe?
RATUJMY DOMY PRZYSŁUPOWE !
„Dom przysłupowy” (niem. „Umgebindehaus”, po czesku „podstavkovy dům”), zwany nieprecyzyjnie „domem łużyckim”, to unikalny typ budownictwa ludowego występujący na obszarze Euroregionu Nysa (ERN).
Autorstwo tego systemu budowania przypisuje się inwencji rzemieślników z historycznych Górnych Łużyc. Stąd dalsza ekspansja objęła północne Czechy i część Dolnego Śląska. Początki budownictwa przysłupowego sięgają XVII wieku, zaś pełny rozkwit nastąpił w XIX stuleciu i z tego też czasu pochodzi większość zachowanych obiektów. Ich liczbę we wszystkich trzech krajach szacuje się na ponad 17.000. W niektórych wschodnio-saksońskich miejscowościach (np. w Ebersbach, Hirschfelde, Markersdorf) tworzą one zespoły urbanistyczne, podobnie do niedawna było w polskiej Bogatyni i w jej okolicy.
Czym jest „dom przysłupowy” i co go wyróżnia ?
Dom przysłupowy to budynek z częścią mieszkalną i gospodarczą. Prostą bryłę tworzą najczęściej dwie kondygnacje i dach dwuspadowy, czasem z naczółkami, rzadziej mansardowy. Mieszanej funkcji odpowiada mieszana konstrukcja. Regułą jest drewniana, zrębowa część mieszkalna oraz murowana (najczęściej kamienna) sień i część gospodarcza ze stajnią włącznie. Centralnie usytuowana, „przelotowa” sień rozdziela te funkcje, mieści główny trzon kominowy i schody na piętro. Piętro jednolite, wykonane w konstrukcji ryglowej (wypełnienie szachulcowe z użyciem gliny) tworzy wraz z bryłą dachu elementy scalające architekturę budynku. Finezja tkwi w zdublowanej konstrukcji nośnej w drewnianej części parteru. Część mieszkalna to „skrzynia”, której zrębowe ściany obciąża własny strop belkowy, ale nie niosą one bynajmniej kondygnacji górnych. Tę rolę pełnią zewnętrzne drewniane „przysłupy”, na niezależnych podwalinach, połączone górą oczepami, które wraz z rzeźbionymi mieczami albo klinami, tworzą w elewacji charakterystyczny motyw arkad z odpowiadającym im rytmem okien.
Genezę „przysłupów”, przekonywująco wyjaśnia hipoteza wiążąca to rozwiązanie z rozwijającym się tu w minionych wiekach chałupniczym tkactwem. Pracujący warsztat tkacki sytuowany w największej izbie, wywoływał znaczne wibracje, co przy jednolitej konstrukcji zagrażałoby statyce budynku.
Ciekawą cechą tego budownictwa była jego uniwersalność, wręcz demokratyczna powszechność. Domy przysłupowe budowali wszyscy: biedne chłopstwo, średnio zamożne mieszczaństwo, aż po inwestorów, którzy mogli sobie pozwolić na kosztowne gesty mecenasów sztuki ludowo-architektonicznej. Mówią o tym fantazyjnie kształtowane elementy ciesielskie i snycerskie, rzeźbione piaskowcowe portale czy też piękna ornamentyka szczytów wykonana „laubzegowo” w deskowym szalowaniu, albo w kompozycjach tworzonych przy użyciu wielobarwnego łupku.
Skala zjawiska na tle historii najnowszej
Najwięcej domów przysłupowych zachowało się we wschodniej części Saksonii. Zinwentaryzowano i zdiagnozowano tam już ok. 6.200 takich obiektów. Od początku lat 90-tych prowadzone są wszechstronne, coraz bardziej skuteczne działania dla ochrony tej cennej substancji. Szeroka kampania popularyzacyjna i społeczno-edukacyjna, ma uświadomić właścicielom i użytkownikom domów przysłupowych, iż są oni w istocie włodarzami dobra wspólnego, jakim są tworzone tu przez wieki ład i harmonia krajobrazu kulturowego. Internetowa giełda informacyjna, prezentuje dobre przykłady sanacji „Umgebindehäuser”, celowo przy tym stymulując ruch na rynku nieruchomości. Podobne działania od kilku lat wdrażane są po stronie czeskiej. Rozpoznaniem objęto tam już ponad 3.600 „przysłupów”.
Po stronie polskiej zdecydowane działania w tej sprawie pojawiły się najpóźniej, bo dopiero w 2004 roku. W dwóch przebadanych dotąd powiatach: zgorzeleckim i lubańskim, wstępny przegląd objął już ok. 400 tych domów. Jest to dopiero początek kampanii. Wiemy, że na naszych terenach domów przysłupowych zachowało się najmniej, ale też wiemy, że ich powojenny los tu właśnie był szczególnie tragiczny. Tam gdzie było ich najwięcej - w rejonie Bogatyni, ogromny ubytek tej substancji to „uboczny” efekt rozwoju energetyki opartej na węglu brunatnym. Ofiarą kopalni odkrywkowych padło kilka wsi, w których malowniczym krajobrazie domy przysłupowe stanowiły powtarzający się motyw. Fatalne okazało się nie tylko to, iż niektóre wsie leżały na złożach surowcowych. W szerszej skali zadziałał czynnik polityczny. Księżycowa ekonomia doby real-socjalizmu, z eksploatatorskim podejściem do zasobów przyrody i dziedzictwa kultury, szczególnie drastyczne ślady pozostawiły na tzw. „ziemiach odzyskanych”, traktowanych w pierwszym ćwierćwieczu po wojnie nie jak poszerzone terytorium Ojczyzny, lecz jak ziemie przejściowo skolonizowane. Nie sprzyjało to budowaniu właściwego morale wśród ich nowych mieszkańców. Ludność napływowa z terenów o odmiennym „kodzie kulturowym”, miała do zastanych walorów kultury materialnej stosunek, w najlepszym razie, obojętny. Rejon Bogatyni leżący na najodleglejszych peryferiach, miniona epoka jakby z premedytacją skazała na pastwę niszczycielskich procesów. W efekcie znalazł się w samym centrum obszaru jeszcze niedawno zwanego „Czarnym trójkątem”, „Trójkątem siarkowym” czy – jak w 1990 r. alarmował niemiecki „Der Spiegel” - „Trójkątem śmierci”: ginęła przyroda, cierpieli ludzie, niszczały zabytki.
Co dalej ?
Stan techniczny domów przysłupowych jest – zwłaszcza w polskiej części ERN - przeważnie zły i nadal podlega rozlicznym zagrożeniom. Domy przysłupowe, wykonane w znacznej części w technologii drewno-glina są z natury mniej trwałe od budynków murowanych. Ulegają destrukcji pod wpływem czynników klimatycznych, w wyniku braku konserwacji, bądź też wskutek błędnych zabiegów modernizacyjnych niekiedy drastycznie nieodpowiednich w tym przypadku.
Równocześnie nie ma wątpliwości, iż drewniane budownictwo ludowe to szczególna wartość w krajobrazie kulturowym Euroregionu, tym cenniejsza iż wśród głównych jego funkcji zdecydowanie rośnie ranga turystyki, wypoczynku, funkcji uzdrowiskowych itp. Oznacza to potrzebę szybkiego i skutecznego przeciwdziałania dalszemu ubytkowi tej substancji. Taki cel postawili sobie animatorzy szeroko zakrojonego programu p/t „Kraina Domów Przysłupowych”, będącego dziś jednym z priorytetowych zadań w ERN. Wypracowywana jest wieloletnia strategia oraz plany operacyjne działań sanacyjnych, obejmujących całe, niezwykle bogate dziedzictwo w wielokulturowym obszarze ERN. Jest to początek szeroko zakrojonej kampanii na rzecz ochrony i pielęgnacji krajobrazu kulturowego obszarów wiejskich, w czym kryją się niewykorzystane szanse ich aktywizacji ekonomicznej. Dobrym pomysłem służącym tej sprawie okazał się coroczny „Dzień Drzwi Otwartych Domów Przysłupowych” ustanowiony na ostatnią niedzielę maja (najbliższy - 28.05.06).
Po przełomie lat 1989/90 obszar ten uwolniony od wielkich skażeń ekologicznych jest dużym laboratorium wszechstronnej współpracy transgranicznej i - być może – ma właśnie przed sobą swoje „5 minut w historii”. Procesy sanacyjne mają objąć także zasoby tradycyjnego budownictwa ludowego. „Domy przysłupowe” stanowią tu wyróżnik i walor szczególny, co sprawia iż rozważana jest inicjatywa zgłoszenia tego unikalnego, makro-przestrzennego zjawiska na światową listę dziedzictwa UNESCO.
W każdym z trzech krajów działają zainteresowane tym tematem organizacje pozarządowe i ośrodki naukowe. Po stronie polskiej badania budownictwa przysłupowego prowadzone są na Wydziale Architektury Politechniki Wrocławskiej, gdzie od wielu lat kontynuuje je prof. Elżbieta Trocka-Leszczyńska. Szczególnie cenna kategoria sojuszników to ci, którzy poza wiedzą, sentymentem do „staroci” czy wrażliwością estetyczną, dysponują też możliwościami skutecznego zaangażowania się w roli inwestorów. Pionierskiego przedsięwzięcia podjęła się zgorzelecka biznes-woman, p. Elżbieta Lech-Gotthardt, znana z różnych nietuzinkowych inicjatyw. Zakupiła ostatni już dom przysłupowy na terenie nieistniejącej dziś wsi Wigancice Żytawskie - opuszczony, zdewastowany i zagrożony nieodwracalną destrukcją „Dom Kołodzieja” z 1822 roku. Przy akceptacji i wsparciu organów konserwatorskich wszystkich szczebli dokonała w sposób wzorcowy pełnego cyklu rozbiórki translokacji i odtworzenia tego obiektu w jego nowej lokalizacji – na terenie Zgorzelca. Od jesieni 2005 r. obiekt ten – choć to ciągle plac budowy – budzi rosnące zainteresowanie nie tylko w kręgach konserwatorskich. Takie i podobne działania sprawiają, że już także po polskiej stronie, pojawia się klimat społecznego poparcia dla idei „Krainy Domów Przysłupowych”. Co szczególnie ważne, zaczyna się międzysektorowe współdziałanie różnych podmiotów, z których każdy może i powinien mieć w tej sprawę jakiś znaczący udział.
Zadaniem naszej Fundacji, mającej siedzibę w XVI-wiecznym Dworze „Czarne” w Jeleniej Górze jest utworzenie wszechnicy ekologii budowlanej i konserwatorskiego rękodzieła, mającej już w przyszłym roku rozpocząć szkolenia rzemieślników do prac przy ratowaniu i pielęgnacji zabytków, w tym zwłaszcza „domów przysłupowych”.
Jacek Jakubiec
Fundacja Kultury Ekologicznej










"Trójstronna koncepcją działań i rozwoju regionalnego Krainy Domów Przysłupowych Niemcy - Polska - Czechy ( KRR )"
Krąg Specjalistów w dziedzinie remontów domów przysłupowych
strona www.umgebindeland.de